logotyp
Podziel się Wykop Zaćwierkaj
Katarzyna Grochola

Katarzyna Grochola, pisarka

Uratowane słowo: ruski miesiąc

rozmawiał: Robert Pruszczyński

Podziel się Wykop Zaćwierkaj 

Kiedy napisałyśmy z córką, Dorotą Szelągowską, „Makatkę” – ludzie często pytali, co znaczy tytuł. Nie miałam pojęcia, że to słowo wyszło z użycia mimochodem, niechcący, po cichu. Teraz w „Houston, mamy problem” – napisałam, że przez ruski miesiąc itd… I dziennikarz zapytał mnie, co to znaczy. Więc z pewną dezynwolturą potraktuję te słowa, miast uraczyć nimi wujenkę, świekrę, stryjenkę i pozostałych familiantów. Nie wspominając o ulicznicach i hreczkosiejach, których wokół bez liku. A gawiedź się cieszy, choć wśród niej dużo hołyszów. I mogłabym mnożyć te słowa przez ruski miesiąc. Najlepiej na wywczasach, z makatką nad kołyską, z której kiedyś wychynie gołowąs i miejmy nadzieję nie wyrośnie z niego raptus. Ale to hetka-pętelka. Bo to przecież wszystko ramota. Nie będzie repety, żeby się ludzie nie boczyli na mnie. Bodajbyśmy tak zdrowi byli. Nie zastanawiałam się nigdy nad tym, które z tych zanikających słów i zwrotów lubię najbardziej. Ale ruskiego miesiąca mi żal.

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach Programu Narodowego Centrum Kultury – Ojczysty – dodaj do ulubionych.

OJczysty - dodaj do ulubionych